środa, 24 sierpnia 2016

Mamo, nie pal!

  Są rzeczy, które niezmiennie mnie szokują. Staram się nie oceniać ludzi po pozorach, czy na podstawie jednej sytuacji, lecz istnieją wyjątki od tej reguły. Taki właśnie wyjątek zdarzył się kilka dni temu, gdy udałam się na ostatnią kontrolę ginekologiczną mojej cesarskiej blizny. Wchodziłam do szpitala i prawie zderzyłam się z kobietą w zaawansowanej ciąży, która biegła, ile sił w nogach, na spotkanie swojego mężczyzny. Ależ ona musi go kochać- pomyślałam widząc ten szalony bieg i podziwiając w duchu kondycję przyszłej mamy. Jednak szczęka opadła mi z wrażenia, kiedy zrozumiałam, co było przyczyną wysiłku przyszłej mamy.

-Daj mi papierosa- przywitała ciężarna męża, szybko uwalniając się z jego objęć- muszę zapalić, dłużej nie wytrzymam!

  Wiecie, nigdy nie paliłam, więc nie mam pojęcia, co to znaczy być w szponach nałogu. Jestem w stanie zrozumieć, że ciężko jest powstrzymać się od sięgnięcia po papieros, zwłaszcza jeśli się pali przez pół życia. Nie każdy ma silny charakter i da radę zerwać z nałogiem, ten argument też do mnie przemawia. Nie mogę natomiast ogarnąć, jak można świadomie narażać na niebezpieczeństwo własne dziecko i to jeszcze przed jego narodzeniem. Palenie w ciąży to nie bagatela, tylko naprawdę poważna sprawa. Wyobraźcie sobie, że znajdujecie w ciasnym pomieszczeniu pełnym dymu, gdzie prawie nie można oddychać. Co wtedy robicie? Oczywiście, że stamtąd wychodzicie. Niestety, maluszek przebywający w brzuchu palącej mamy nie ma takiej możliwości.

  Internet jest pełen stron, które pomagają nam uświadomić, jakim zagrożeniem dla nienarodzonego dziecka jest dym nikotynowy. To nie czasy naszych matek, kiedy coś tam się o tym gadało, ale w zasadzie tematu nie było. Dlatego dziwi mnie widok przyszłych mam idących "na dymka" i nie widzących w tym żadnego problemu. Ponoć jeden papieros różnicy nie robi, co uważam za bardzo egoistyczne podejście. Dla rozwijającego się płodu i jeden papieros może być niebezpieczny i nie trzeba być geniuszem, aby o tym wiedzieć. Jako matka nie umiem zaakceptować widoku ciężarnej palącej, bo zwyczajnie mnie to przerasta. Nie potrafię również pojąć tego, że niektóre mamy próbują się rozgrzeszyć i znajdują wytłumaczenia na swoją obronę. Dla mnie żadne uzasadnienie nie jest dosyć mocne, gdy w drogę wchodzi dobro i zdrowie dziecka. 

  Usprawiedliwienia palenia w ciąży to w ogóle jest jakiś kosmos. Słyszałam ich co niemiara, a co jeden to lepszy:

-Palę, bo lekarz powiedział mi, że tak będziej dla mnie bezpieczniej. Gdybym teraz przestała, moje ciało mogłoby źle na to zareagować.

-Palę, ponieważ życie jest ciężkie i muszę się odstresować, a papieros mi w tym pomaga.

-Palę, gdyż nie wierzę w te bzdury o szkodliwości palenia. Dobra, palenie może i nie jest zdrowe, ale nie przesadzajmy, że zaszkodzi dziecku. Ile palących urodziło i dzieciom nic się nie stało!

  "A świstak siedzi i zawija je w te sreberka"...

  Gdy wracałam ze szpitala, ponownie natknęłam się na palącą ciężarną, która żegnała się z mężem i na odchodnym powiedziała mu, aby następnym razem nie zapomniał jej przynieść paczki papierosów. 

-Dobrze, kochanie- odpowiedział mężczyzna- skoro tak lubisz palić.

Szkoda, że nie odmówił...


zdjęcie- www.bimbisaniebelli.it